blog · czasopismo MarcinAndrzejewski.pl · kuchnia wyborcza

Kuchnia wyborcza #1

Każdy kandydat jest najlepszy. Każdy kandydat jest idealny. Każdy kandydat jest „zwycięzcom” (i diamentem)!!! Oczywiście do czasu aż staje do wyborów i zdobywa 102 głosy (ale ma więcej szczęścia niż rozumu i osiąga cel) lub też osiąga wynik 407 głosów i… dupa zbita, zostaje w domu (dobra, dobra, w tym przypadku też spada na cztery łapy na jakiś czas).

Jednym słowem wszyscy mocni w gębie/ulotkach/liczbach, ale nikt nie wie, dlaczego stało się tak, jak się stało ;). Analitycy w przyciasnych garniturkach lub marynarkach po dziadku, których jedyna chwila refleksji ogranicza się do wyboru szyldu potrzebnego do startu sądzą, że wiedzą co czują wyborcy (a nie wiedzieli się z nimi przez 3 lata), znają potrzeby cyklistów (choć obserwują ich li tylko z okien limuzyny), znają się na podatkach (ale swoje płacą w ościennej gminie) i każdy z nich wie jak być pierwszy na mecie (zapomniał tylko przeczytać reguły gry).

I tutaj wchodzę JA! Cały na biało!

Zabawimy się więc w cykl wpisów pokazujących drugą stronę medalu. Tę, o której każdy wie że istnieje, ale nikt nigdy nie widział, jak działa… no prawie nikt. Zrobimy to, pokazując optykę kandydata, wyborcy oraz co każdy z nich powinien wiedzieć. I oczywiście będzie to opisane w złotej cyrylicy, czternastozgłoskowcem i ze swadą godną nikczemnemu wykształceniu mej nędznej, ziemskiej powłoki.


Do dzieła więc! Kuchnia wyborcza #1


Na kraj nam napadli, Kalisz oszczędzili

Dezinformacja to ostatnio modne słowo w polityce. W Polsce, Europie, USA i na terytoriach zależnych. Jak zwykle „globalna wioska” daje się nam we znaki i po szumie informacyjnym mamy kolejne zagrożenie wynikające z ekspansji nowych technologii komunikacyjnych.

Czy tego chcemy, czy nie, ilośc informacji, na jaką jesteśmy wystawieni każdego dnia, jest tak gargantuiczna (Kill Bill forever), że od samego patrzenia można stracić oczy (Daryl Hannah forever!). Jeśli do tego dołożymy jeszcze, niekoniecznie łatwą i przyjemną, weryfikacje czy dana informacja jest prawdziwa, czy nie, zaczyna być ciężko. Naprawdę ciężko.

I co z tego – zapytasz – nic to, ino mi bok osmoliło (Kmicić forever?). No niby tak, niby to żaden problem jak nowe tęczowe stringi Romana Giertycha okażą się w rzeczywistości brunatnymi galotami z klapą. Sęk w tym, że żyjemy w dobie informacji totalnej. W okresie, kiedy informacja jest już najniebezpieczniejszym z oręża.

Niebezpieczniejszym niż bomba baryczna? Gorsza nawet od szwadronów Obrony Cywilnej? Jak to możliwe!?

Skala

Wytworzyć fałszywą informację może obecnie każdy z nas, dokładnie tak jak rok, dekadę i wiek temu. Plotka, fałsz, kłamstwo, zwał jak zwał. Człowiek stosował je od zawsze i co się niby teraz zmieniło?

Ano to, że obecnie wszystko, co wytworzy chory umysł pryszczatego jegomościa w hawajskiej koszuli, za chwilę zostaje powielone po stokroć w sieci. A ta powielona informacja leci dalej i dalej, jest zauważana przez innych (ludzi i maszyny/algorytmy) i wciąż krąży i nabiera rozmachu. Nikt nie może już jej powstrzymać, mijają minuty, godziny, dni i trafia do Ciebie. Ot tak, po prostu, jako kolejna dziś zbitka słów, którą musisz zostać nakarmiony. Smacznego! Chcesz popić?

Co się stanie, jeśli ilość hawajskich koszul będzie nieproporcjonalnie większa niż naturalnych twórców opinii lub źródeł informacji? Co stanie się z treściami, które wytworzą? Do kogo trafią? I czy zaczną wypierać prawdę, a w następstwie, jak mocno wpłyną na twój obraz świata? Matrix has You! Przegraliśmy :(.

Kilka dni temu Anna Mierzyńska, z bloga Niech Cię widzą, opisała zjawisko, które dzieje się na polskim politycznym Twitterze. Tysiące nieaktywnych kont (botów), pojawiających się metodycznie, sprytnie, ale według pewnego schematu. Tysiące gotowych żołnierzy, mała armia gotowa do przyjęcia i wykonania rozkazu. Celem jesteś Ty. A właściwie Twoje poglądy.

Czas teraz na małą kawę lub dobre piwo. Polecam przeczytać, w bardziej analitycznych słowach, o co chodzi. Przyda się w dalszej części tego tekstu. 

Anna Mierzyńska – Wojna dezinformacyjna na polskim Twitterze? Ona już trwa!

…niezłe prawda? Dotarło do Ciebie, co się właśnie zaczyna dziać? Manewry rozpoczęte, finał najprawdopodobniej na jesień 2018. Całe to zamieszanie jest zapewne spowodowane najbliższymi wyborami samorządowymi. Został tylko rok do rozwiązania.

Tak było kilka dni temu, wtedy też miałem wyczarować ten wpis. Niestety nie udało mi się to od razu. Za dużo spraw na głowie, a i przygotowanie do napisanie takiego tekstu to nie 5 minut na Pudelku. Już miałem jednak zacząć, gdy…

Od czasu artykułu Anny, mija już kilka dni. Powoli informacja dociera do bardziej zainteresowanych (branża konsumuje go „od strzału”) obserwatorów sceny politycznej w Polsce.

I pewnej w nocy BUM! (została Ci jeszcze końcówka kawy albo masz drugie piwo? To smacznego!) Sytuacja jest rozwojowa. Anna publikuje kolejny wpis. Czytaj!

Anna Mierzyńska – Setki nowych botów na polskim Twitterze – codziennie!

… Polska, USA, Ukraina. Żeby była jasność. To tylko narzędzia. Narzędzia, które mogą być pożyteczne lub zabójcze w zależności od tego, jak zostaną wykorzystane. Mogą też poleżeć na półce, zakurzyć się i zardzewieć. Jedno jest pewne – powstały – ktoś je wytworzył (półautomatycznie) i ktoś wie, gdzie je włączyć. Drzwi już mamy, gdzie jest klucznik (Matrix forever!)

Cel

Obecnie boty interesują się polityką krajową oraz Warszawą (ale to zapewne wynika tylko z faktu, że kandydaci z pozostałych dużych miast Polski nie są jeszcze znani). Co to oznacza dla Kalisza? NIC!!! Jesteśmy bezpieczni ;).

Modne w Kaliszu powiedzenie „Kalisz to nie dziura”, związane z problemem kloacznym, pod samymi oknami samego Prezydent Miasta Kalisza, jednak wydaje się niezbyt prawdziwe :). Dziura jednak! I to jaka!!! Wycelowali w Polskę atomówkę, ale u nas taka depresja, że nie tylko drogi nas omijają, ale nawet fala uderzeniowa przeszła górą :).

Pal

Zaraz po zapoznaniu się z tekstami Anny, zabrałem się za „analizę” naszego grajdołka. Oczywiście wszyscy wiedzą, kto za rok kandyduje, choć śmiech mnie pusty ogarnia, jak czytam te zapiski z mokrego snu wróżbity niektórych wszechwiedzących. Darek z Marzeną, „pampers” z Arturem itd. Komedia.

Skupiłem się na pewniakach, kandydatach mniej lub bardziej oficjalnych. No i nie wybrałem ich na zasadzie widzimisię. Tutaj trzeba czuć trochę nasz mały diabelski tygielek, pamiętając o układach, możliwościach zespołu i ekonomii!

Odpaliłem więc kilkanaście narzędzi testujących Twittera, analizatorów statystyk, powiązań i zależności i… właściwie mógłbym skończyć pisać ten test :).

Zero, 0, null, nada.

W Kaliszu nie stwierdzono zainteresowania naszymi kandydatami przez booty. Na dziś nie ma żadnych większych śladów tego typu działalności. Wynika to zapewne z wielu powodów, czasami z tak prozaicznych, jak brak konta kandydata ;).

Zdarzają się oczywiście puste, nieaktywne lub podejrzane konta, ale nie stanowią one zagrożenia i nie niosą ze sobą znamion „zorganizowanej grupy przestępczej”. Dla przykładu u Dariusza Grodzińskiego jest to 12% u Grzegorza Sapińskiego 17%.

#Kalisz

Skoro już kaliski Twitter polityczny wybrzmiał, to oto co z niego wynika. Kolejność wg liczby twittów, bez wartościowania wagi i treści itd. Ot numerologia w czystej postaci.

Statystyki Dariusza Grodzińskiego.
Statystyki Dariusza Grodzińskiego.

1. Darek Grodziński (@darekgrodzinski) Niekwestionowany lider tego zestawienia. 5966 twittów (na chwilę pisania tego tekstu). Codzienna, mrówcza praca ;). Choć duża część jego aktywności to odnośniki do wpisów na facebooku, to jednak cały czas coś się u niego dzieje. Na Twitterze od sierpnia 2012 roku i praktycznie cały czas aktywny na podobnym poziomie. Oczywiście zdarzają mu się okresy przestoju twórczego, ale z perspektywy 5 lat wygląda to co najmniej dobrze w samych liczbach. Spoko ciekawych obserwujących oraz obserwowanych, np. nieodżałowany Azrael. Zaangażowanie profilu, interakcje i tego typu sprawy, zostawiam sobie na inny wpis, bo tu już nie jest tak słodko ;).

2. Dziura (a jadnak). Przepaść. Nie ma nikogo.

Statystyki Barbary Oliwieckiej
Statystyki Barbary Oliwieckiej

3. Baszka Oliwiecka. (@baszkaoli) Niby druga w zestawieniu, ale różnica do pierwszego porażająca. Na jej usprawiedliwienie można dodać, że stosunkowo niedawno dołączyła do aktywnego działania w Kaliszu, stąd i okres zaangażowania krótszy. Niecałe 100 twittów od lutego 2016, trochę prywatnych, trochę zaangażowanych politycznie i samorządowo. Do końca nie wiadomo czy będzie walczyć w wyborach, wzorem Warszawy, u boku kogoś wyższego. Tzn. wiadomo, ale jeszcze nikt o tym nie wie ;). Chyba że nowa przewodnicząca Nowoczesnej zaproponuje nam coś innego.

Statystyki Grzegorza Sapińskiego
Statystyki Grzegorza Sapińskiego

4. Prezydent Miasta Kalisza. (@grzegorzsapinsk) Miłościwie nam panujący Prezydent Miasta Kalisza. Do czasu, gdy miał prowadzony profil, coś tam się nawet pojawiało. Niestety po wybraniu spokoju ducha, zamiast nieskrępowanego myślenia, profil padł. Ostatni wpis z 2015 roku. Nie ma zagrożenia ze strony Pana Prezydenta, żeby profil znów ruszył, zapewne zapomniał hasła ;). Ewentualnie obudzi się na chwile przed wyborami ;). 17% fałszywych kont, które go obserwują, sugeruje, że nawet boty nie wiedzą w tym profilu wielkiego potencjału. Z reguły nieaktywne profile tego typu mają o wiele większy wskaźnik.

Statystyki Karoliny Pawliczak oraz Artura Kijewskiego
Statystyki Karoliny Pawliczak oraz Artura Kijewskiego

5. Karolina Pawliczak. (@kpawliczak) Typowy profil wyborczy. Aktywny w 2014 podczas roku wyborczego. A tak naprawdę tylko do rozpoczęcia kampanii wyborczej. Ostatni twitt z czerwca 2014. Trochę przeplatanki samorządowej informacji ze sportowymi uniesieniami ;). 18 twittów czyni ten profil pełnoletnim ;).

6. Artur Kijewski. (@arturkijewski) Pan Wiceprezydent musiał pozazdrościć swojemu partyjnemu koledze, Ministrowi Błaszczakowi, i dodał tylko jeden twitt (październik 2014)! Za to jakiej treści ;). Polecam go przeczytać teraz, szczególnie w świetle obecnej sytuacji naszej edukacji oraz Polski w ogóle!

Niestety daleko mu do legendarnego wpisu na profilu Ministra Błaszczaka, który jednym ruchem rozkochał całą społeczność twittera na pięć długich lat ;).

Całość wygląda tak, jak wygląda. Nie ma szaleństwa, nasi wszechwiedzący potrzebują czasami Twittera do kampanii. Niekiedy wydłużają ten czas, ale tylko z przypadku, po zmianach personalnych nie zaprzątają sobie głowy tym kanałem. Najczęściej jednak nie czują tego medium zupełnie i nijak nie mają do niego podejścia. Całość tej krótkiej analizy wygląda mniej więcej tak:

#Kaliski Twitter podsumowanie wyników.
Kaliski Twitter podsumowanie wyników

Plik do pobrania: https://www.dropbox.com/s/j05h02rp1ji6xtf/%23kaliski-Twitter_MarcinAndrzejewski-pl.jpg?dl=0 na licencji CC BY 4.0. Wersja do druku: https://www.dropbox.com/s/vjtays5cblm4xfd/%23kaliski-Twitter_MarcinAndrzejewski-pl.pdf?dl=0 na licencji CC BY 4.0

#KaliszNieśmiały

Piotr Kościelny – nie miał, nie ma i nie wiadomo czy będzie miał profil. Śmieszy mnie trochę pomijanie go w artykułach opisujących harty szykujące się do walki o stołek. Przecież on jest chyba pierwszym kandydatem, który nie krył, że ma ambicje i będzie walczył na całego. Jego Stowarzyszenie profil posiada, ale nie o tym ten tekst ;), choć warto zaznaczyć, że i posiada, i korzysta ;))).

Janusz Pęcherz – pomimo niezmiernie rozwiniętego multimedialnie zaplecza, nie miał profilu i raczej mieć nie będzie. No chyba że w końcu zaczną patrzeć na osiągnięcia ludzi z którymi chcą coś robić, a nie na papierki z Jarocina.KIM – jak się dogadają, to wystawią. Jak nie, to będą wymagać, siedząc sobie z boku na ciepłym foteliku. Profil mają, korzystają i widać, że „umiejo w internety”.

Barbara Gmerek – nie nie, to nie pomyłka. Za rok kończy jej się praca, coś z tym musi zrobić. Ona o tym wie, Dawid o tym wie, „trójka bez sternika” o tym wie. I z tą wiedzą pozostaną sami aż do końca, choć jedno z wymienionych nie wie jeszcze, gdzie ten koniec nastąpi ;). Profilu na Twiiterze nie stwierdzono.

Zaciąg z Poznania” – Marzena W… a kuku! Ktoś zupełnie inny. Na razie nie ma go na Twitterze, ale wiem, że zna ludzi , którzy wiedzą jak pokierować kampanie w mediach społecznościowych. Będzie grał ostro. Ma zaplecze finansowe. Przybędzie w odpowiednim czasie ;).

Posłów grożących palcem obecnemu Prezydentowi na konferencjach, przewijających pieluchy, bawiących się w telewizję lub chwilowo lejących etylinę nie uwzględniam, bo jednak trochę Cię szanuje jako czytelnika ;).

p.s. Gdyby którykolwiek z ww. kandydatów miał ochotę napić się alkoholu i odpalić internet, żeby sobie poużywać, to Twitter jest najlepszym miejscem – istnieje taki tag: #AlkoTwitter i pod nim można więcej… niż ostatnio na Facebooku. Choć to nie znaczy, że trzeba… #żal. p.s. 2 Nie bój się, internet nie gryzie, TVP wyrządzi Ci większe szkody ;).