czasopismo MarcinAndrzejewski.pl

112 nie gryzie!

Niedziela, niektórzy powiedzieliby, że nawet ciepła ;).

Długie spokojne wybieganie, godzina i 24 minuty relaksu ;).

Na wysokości tamy w Kościelnej Wsi widzę mały dym nad Prosną. Im bliżej podbiegam, tym bardziej się denerwuję, bo widzę, że spory kawałek nabrzeża Prosny jest już wypalony. Pierwsza myśl – znów ktoś wypala trawy – ale z drugiej strony, ani to pole uprawne, ani miejsce na tego typu akcje. Może ktoś coś zostawił, może „samo się” zapaliło. Nie mam pojęcia.

Dobiegam do pierwszego, jak się okazuje najmniejszego, zarzewia ognia. Dym coraz większy, konar wielkości małego samochodu doszczętnie zwęglony. Kawałek dalej kolejne ognisko, tym razem już żywy ogień. Stoję i już wiem, że sam nie dam rady tego „zadeptać”…

W tym momencie kawałek dalej suchy krzak sporych rozmiarów staje w płomieniach. Niby wszystko pod kontrolą, nie ma zagrożenia życia, gdyż najbliższe domostwo jest kilkaset metrów dalej i to od strony, z której wieje wiatr.

Takie tam z treningu.

Wyjścia nie ma, dzwonie na 112, przedstawiam się, podaje w miarę dokładny opis zdarzenia i miejsce, gdzie się znajduję. Operator przyjmuje zgłoszenie i przekazuje je do Straży Pożarnej.

Dwie minuty później syreny w OSP Warszówka zaczynają wyć. Na miejscu nic więcej nie zrobię, biegnę więc w tamtą stronę. Kilometr dalej telefon z dyspozytorni Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej z prośbą o dokładniejsze wytłumaczenie miejsca pożaru. W tym czasie nadjeżdża już, wóź bojowy OSP, łapie ich, wskazuję na horyzoncie ledwo widoczny słupek dymu i uciekam z drogi przed ciężkim sprzętem ;).

Tętno spada do normalniejszego poziomu, biegnę dalej do domu i tak sobie myślę… KURWA MAĆ! Jak dobiegłem nad Prosnę, to wypalonych było z 500 metrów nadbrzeża. Sądząc po tym, co chwilę obserwowałem, to musiało się palić z godzinę! I nikt nie raczył wyciągnąć z kieszeni telefonu i zadzwonić pod 112! No łapy opadają do kolan! Co chwilę miałem tam kogoś na rowerze, bo pogoda podobno wiosenna ;), kilka osób widziałem także na spacerze. Nikt, kurwa, nikt.

Pisze to, bo może następnym razem ktoś się zastanowi i wklepie te trzy cyferki w super modny telefon na który pracował dłużej niż powinien!

Ludzie, dzwońcie! Może uratujecie komuś życie, majątek, może ocalicie zwierzęta mieszkające w trawach! Darmowe minuty macie? To dzwońcie!!!

blog · czasopismo MarcinAndrzejewski.pl · kuchnia wyborcza

Kuchnia wyborcza #4 – przegrani 2018

Pewnie chcielibyście wygranych niż przegranych, prawda? To za kilka dni, na razie zobaczcie, co tak naprawdę jest negatywnym rozczarowaniem w tej kampanii.

Czytaj dalej „Kuchnia wyborcza #4 – przegrani 2018”
czasopismo MarcinAndrzejewski.pl · kuchnia wyborcza

Kuchnia wyborcza #3

Czyli co robiłem przez ostatni miesiąc!

Największy projekt tego roku

Zniknąłem. Nie było mnie ponad miesiąc, nie pisałem, nie udzielałem się na FB. Wiadomo – kampania. Bywałem tu i tam, rozmawiałem z tym i tamtym. Śmiałem się większości „fachowcom” w twarz, gdy mnożyli kolejne spiskowe teorie, gdzie to ja niby i z kim „knuję”.

Czytaj dalej „Kuchnia wyborcza #3”
blog · o czym nie napiszę

O czym nie napiszę #5

O czym nie napisze w tym tygodniu? Ciekawe…

Tu i Teraz się spina 😉

Jakiś czas temu na FB Krytyki Kaliskiej przetoczyła się ciekawa dyskusja pomiędzy czytelnikami profilu, członkami Stowarzyszenia Tu i Teraz, oraz Wojciechem „Dawidem” Jóźwiakiem ;).

Czytaj dalej
blog · o czym nie napiszę

O czym nie napiszę #3

O czym nie napisze w tym tygodniu? Ciekawe…

SLD Kalisz brnie

Naprawdę myślałem, że już o tym nie napiszę. Rozmawiałem, tłumaczyłem i sądziłem, że mam po drugiej stronie rozmówcę przyjmującego argumenty. Nie,  niestety nie. Do tego stopnia, że musze wstać w piątek rano (a Ci, którzy mnie znają, wiedza jak tego nie znoszę) i napisać to, czego pisać już nie chciałem.

Czytaj dalej
blog · czasopismo MarcinAndrzejewski.pl

Social Media Ninja Um Kalisz™

Historia obrazkowa, jak to Urząd Miejski w Kaliszu zarządza komentarzami na „swoim” „oficjalnym” profilu na Facebooku.

Dnia 17 maja 2018 roku o godzinie 16:04 na profilu Kalisz.Dopisz swoją historię.  pojawia się post o Budżecie Miasta Kalisza, przygotowanym w ciekawej formie graficznej i zjadliwy wizualnie. Bardzo fajnie!

Choć KIM pisał juz o tym wczoraj i ja także pozwoliłem sobie na mały komentarz już wtedy, czekałem aż publikacja oficjalnie zawita na FB ;). Zaraz po tym fakcie, zapytałem Urząd, korzystając z prawa dostępu do informacji publicznej o pewien szczegół z owej publikacji.

16:23:00. Post Kalisz. Dopisz swoją historię. oraz mój niewybredny komentarz.

Jakież było moje zdziwienie (no dobra, nie było go prawie wcale), gdy kilka sekund po zamieszczeniu komentarza, chcąc poprawić jedną literówkę, komentarz był juz ukryty/usunięty. Zwróćcie uwagę na informacje na dole „Nie można zamieścić komentarza”. Dalej było weselej.

16:23:51. Choć ja jeszcze widzę komentarz na ekranie, to komentarz mógł już zostać usunięty.

Pare minut oddechu i jedziemy dalej. W końcu każdy może popełnić gdzieś błąd, coś skasować przez przypadek. Zdarza się najlepszym, więc po chwili skomentowałem post raz jeszcze.

16:27:01. Kolejna próba komentarza z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej.

Rycerki i Social Media Ninja™ w UM Kalisz nadal czujni. Post z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej znów wyleciał w powietrze. Do trzech razy sztuka, jak mawiają…

16:32:07. Trzecie podejście do wniosku i komentarza.

Szast, prast i… znów nie ma komentarza. No to klops ;). Dłużej nie będę się bawił z amatorami.

Dla czytających to szperaczy z Urzędu Miejskiego w Kaliszu. Wniosek o dostęp do informacji publicznej został do was wysłany i dostarczony. Ślad po tym zostaje w logach FB i nie da się tego wymazać z waszego poziomu (nie ma sensu męczyć chłopaków z pierwszego piętra, nic nie zrobią). Czekam na odpowiedź NIEZWŁOCZNIE jak mówi ustawa. Władza dla ludzi!

Pozdrawiając serdecznie mała uloteczka na dobranoc ;). Czekam na audyt…

źródło obrazka tytułowego: https://web.facebook.com/um.kalisz/posts/618788541813462