do szuflady piszę · parkrun kalisz

#127 parkrun Kalisz

Poniższy tekst jest zapisem notatki podsumowującej sto dwudziesty siódmy parkrun Kalisz, podczas którego mogłem zostać na chwilę 😉 koordynatorem biegu ;).

#127 parkrun Kalisz

„Halt and catch fire” to zbiór mistycznych komend, które rozpalały wyobraźnię pierwszych twórców maszyn liczących we wczesnych latach technologicznej rewolucji. Podobno istniały takie, które przerywały wszystkie operacje – bez względu na ich priorytet – i rozpoczynały zapętloną, ściśle określoną procedurę na granicy możliwości ówczesnych procesorów, doprowadzając bardzo często do zapłonu układów sterujących.

Choć burzyło to logiczny porządek świata inżynierów, wypełniony wtedy zatęchłym kurzem garaży z Palo Alto i zapachem przepoconych stylonowych koszul, pozwalało niejednokrotnie odkryć struktury odpowiedzialne za ukryte rejestry i zwiększyć możliwości jednostki, dzięki ich właściwemu wykorzystaniu w przyszłości.

Brzmi znajomo, nieprawdaż (ok, może poza kalifornijskim klimatem Palo Alto)?

Dziękuję, że aż czterdziestu siedmiu z Was znów „stanęło w ogniu” w ten sobotni poranek w Kaliszu (odbywający się dziś bieg „Od Zmierzchu do Świtu” zrobił swoje). Każdy z Was w innym celu i z innej motywacji. Każdy gotowy do odpalenia doskonale znanej instrukcji…„

Halt and catch fire” to jednocześnie jeden z najciekawszych seriali telewizyjnych ostatnich lat. Wizualne arcydzieło, dopieszczone do granic realizmu w oddaniu ducha epok, prowadzi nas od samego początku ery komputerów osobistych aż do eksplozji internetu w znanej nam dziś postaci. Serial opowiadający o prawie czterech dekadach i czterech wielkich przełomach w erze globalnej wioski. Historia o maszynach, inżynierach, wielkich wyzwaniach i ambicjach.

Jednym słowem serial o komputerach… tylko, czy na pewno? Co zrobisz, gdy się dowiesz, że to serial w którym… komputery nie są ważne?! Tak naprawdę, to tylko kanwa, na której opierają się losy bohaterów, o których istnieniu jeszcze niedawno nie mieliśmy pojęcia. Opowieść o ich życiu, sukcesach i porażkach, emocjach, uczuciach i niespełnionych pragnieniach. Przestroga i zachęta zarazem – dziesiątki nieodkrytych możliwości kryje się tuż za rogiem, co z tym zrobisz? Każda decyzja w Twoim życiu może skutkować poznaniem kogoś ciekawego. Odważysz się? Tu nigdy nie chodziło o komputery…

Brzmi znajomo, prawda (ok, może poza komputerami)?

Na parkrun nigdy nie chodziło o samo bieganie. Tu zawsze chodzi o wspólnotę i endorfiny, które każdy wytwarza inaczej. Dla niektórych wartością jest bycie częścią czegoś pozytywnego. Inni chcą przekroczyć własne granice, które zdefiniowali zgodnie z ich ambicjami. Pięcioro pokonało dziś własne demony i poprawiło swoje „życiówki”, dwoje odważyło się wyjść ze strefy komfortu (lub spod kołdry) i odwiedziło nas po raz pierwszy (przynieście ze sobą kod uczestnika następnym razem i uważajcie, to zaraźliwe jest 😉 ).

Najbardziej uzależnieni dostaliby (gdyby przyszli 😉 ) zaświadczenie na piśmie o swoim pozytywnym szaleństwie:

  • Mateusz Wieczorek za 10 juniorskich parkrunów;
  • Wojtek Kos za 25 wspaniałych wolontariatów;
  • Marta Szymanowska za swój 50. parkrun! Gratulujemy i prosimy o więcej!!!

Pełne wyniki możecie sprawdzić pod adresem http://www.parkrun.pl/kalisz/rezultaty/weeklyresults/?runSeqNumber=127

Człowiek, nie robot – na co dzień nie musi wykorzystywać rekurencji, aby odwołać się do swojego bytu. Nie musi, co nie znaczy, że nie może! Choć dziś nikt nie świętował swoich urodzin, słodkości tradycyjnie czekały na każdego kto przebył całą trasę! Pamiętajcie! Nigdy nie pytamy o ilość „zapętleń funkcji” :), zawsze życzymy wszystkiego co najlepsze i tego, aby ograniczał was tylko kosmos! Świętujcie więc swoje urodziny razem z nami!

Choć kosmos jest pokłosiem chaosu – a tenże – najdoskonalszą formą porządku, w całej tej układance jest tylko jedna rzecz stała – zmiana! Dziewięcioro wolontariuszy zmieniło się dla Ciebie w superbohaterów na te kilka godzin, aby parkrun Kalisz mógł się odbyć. W sobotni poranek stawili się karnie u zbiegu ulicy Sportowej i Wału Matejki by najwyższy porządek mógł zatryumfować po raz kolejny :). Emisariusze dobrej nowiny, hegemonowie optymizmu i stróżowie pozytywnej emocji. Otuleni w cztery komplety zimowej bielizny z uśmiechem przytwierdzonym „rześkim” pocałunkiem Gai do ich twarzy, dokonali ponownie czegoś wielkiego! parkrun Kalisz #127 zaistniał w kosmosie. Chwała Wam!

  • Osoba mierząca czas: Joanna NOWACKA;
  • pozycje na mecie: Artur NOWACKI;
  • skanująca uczestników: Marzena BAJER;
  • fotografka: Agnieszka ANDRZEJEWSKA;
  • zamykająca stawkę: Anna KLATKOWSKA;
  • przechowujący sprzęt: Artur NOWACKI, Wojciech KOS, Adrianna WODICZKO.
Z powodu weekendu, kod nieczynny ;). Przepraszamy ;).

Zmiana jest tu wskazana, więc jeśli masz ochotę sprawdzić się w wolontariacie, daj znać! Zobacz, jak bladym świtem w sobotę, możesz stać się superbohaterem (wymagany budzik i mocne płuca gotowe na sporą dawkę śmiechu). Szczegóły pod adresem: http://www.parkrun.pl/kalisz/harmonogramwolontariuszy/

Bohaterstwo niejedno ma imię. Dla jednych to przełamywanie własnych barier, dla innych „oczywista oczywistość”. Dla jednej z nas to od teraz smutna konieczność. Gosia Skrzypczak staje właśnie na starcie najtrudniejszego biegu w swoim życiu. Znamy ją wszyscy jako „biegającą babcię” (choć biega szybciej niż niejedna dzierlatka po zwolnienie z WF-u), spotykaliśmy się z nią co tydzień na parkrun, a także niezliczoną ilość razy na trasach biegowych.

Gosia jest poważnie chora. Jej życie zawirowało. Wiemy, że to twardzielka i nie da się tak łatwo! To nie kwestia wiary, ale uporu i walki, a kto ma jej więcej niż biegacze skupieni wokół jednej wspólnej idei?

Gosiu, jesteśmy z Tobą! Wysyłamy Ci gorące wsparcie i mamy nadzieję, że to zdjęcie pozwoli Ci odzyskać pogodę ducha! Nie zostawimy Cię samej na trasie tego maratonu – pamiętaj, nawet po największej „ścianie” zawsze jest meta i zwycięstwo! Biegnij!!!

Na każdą akcję musi być reakcja – nie inaczej było tym razem. W gościnnych wnętrzach Columbus Coffee Kalisz rozmawialiśmy, co jeszcze będziemy mogli zrobić dla Gosi. Pamiętaj, że Ty także możesz tu przyjść po parkrun i tworzyć tę społeczność. Życie toczy się jednak dalej, ktoś musi posortować tokeny, wprowadzić wyniki, obrobić fotografie, przygotować działania na kolejną sobotę. To wszystko jest niczym wobec niektórych wyzwań, ale pcha nas do przodu.

Steve Jobs podczas swojego historycznego przemówienia na Uniwersytecie Stanforda powiedział do zgromadzonych studentów słynne „Stay hungry, stay foolish”. Jak to miał w zwyczaju, nie wymyślił tych słów sam (zaczerpnął je z „Whole Earth Catalog”), ale wykorzystał ich moc w odpowiednim czasie i z odpowiednią energią. Stworzył z nich nową jakość w rzeczywistości, w której wtedy się znalazł.

To samo zrobiła dziś ekipa parkrun Kalisz i pokazała, że można wnieść na niebotyczny poziom rzeczy tak prozaiczne, jak… spotkanie biegaczy. Zrobiła to też tydzień, dwa i sto dwadzieścia siedem tygodni temu… zrobi to też za tydzień i dwa…

Dziękuję, że mogłem być kawałkiem układanki o nazwie sto dwudziesty siódmy parkrun Kalisz jako Koordynator Biegu. Do zobaczenia za tydzień!

„Pozostańcie nienasyceni, pozostańcie niefrasobliwi” – Steve Jobs. 

Opublikowany przez parkrun Kalisz Sobota, 15 grudnia 2018